Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.


v.beta
menu_js
Zaloguj sięDodaj wpisTwoje bloogi
Bujne życie erotyczne w PRL-u
Wtorek, 18 Grudzień 2012, 14:44
Kategoria: Wszystkie

 

O życiu erotycznym Polaków nie mówi się wiele, rzadko, kiedy rozmawiamy o nim miedzy sobą. Czasem, kiedy publikowane są kolejne wyniki badań czy anonimowych ankiet, dowiadujemy się, jakie są nasze preferencje seksualne, czy w jakim wieku nastolatki rozpoczynają współżycie. Oczywiście słyszymy o skrajnych przypadkach i skutkach seksualnych zabaw nastolatków, takich jak „zabawa w słoneczko”. Kolorowe pisma i plotkarskie serwisy internetowe potrafią tygodniami „wałkować” temat opublikowania zdjęć toples, którejś z naszych rodzimych gwiazd. My raczej unikamy komentowania tych historii i nie pozwalamy sobie zbyt głośno wyrażać opinii o upodobaniach seksualnych, które odbiegają od normy. O własnym życiu łóżkowym z innymi nie rozmawiamy prawie w ogóle. Dla wielu z nas, to wciąż temat tabu.

 

W książce „Tylko dla mężczyzn” Tadeusza Plucińskiego i Witolda Fillera, autorzy szczegółowo opisali bujne życie erotyczne Polaków w czasach PRL-u. I okazuje się, że to jak nasi rodzice czy dziadkowie potrafili się bawić, między innymi w słynną zabawę w butelkę, moze przerastać nasze wyobrażenia. Wszyscy gracze siedzieli w kole, kręcili pustą butelką, a wskazana przez flaszkę osoba zdejmowała jedną cześć garderoby. Rozebraną „do rosołu” panią, wskazany butelką pan zabierał, jako „trofeum” do sąsiedniego pokoju i nie tylko po to, żeby ją tam pocałować, tylko aby uprawiać z nią seks.

 

Autorzy książki opisują bardzo różne przypadki. Pewien mężczyzna swoim partnerkom odgryzał kawałek łechtaczki, a swoje doznania opisywał w dzienniczku. Został złapany przez milicje, a co ciekawe żadna z jego partnerek przesłuchiwanych przez służby nie miała do mężczyzny pretensji. Inni panowie zbierali włosy łonowe swoich łóżkowych partnerek i pokazywali swoje liczne kolekcje w szklanych gablotach.

 

PRL-owska władza bardzo dbała o moralność i dobre obyczaje, nie pozwalając obywatelom na żadną seksualną rozwiązłość. Wszelkie objawy były szybko tłamszone. Nie było mowy, aby w Warszawie legalnie działały jakieś domy publiczne. Warszawiacy jeździli, więc za miasto. Najsłynniejszym miejscem by lokal „Baszta” w podwarszawskich Pyrach z licznymi salkami, w których bez skrępowania można było uprawiać seks i który często odwiedzali różni oficjele i generałowie. Jeżdżono też dalej do moteli i hotelo-restauracji.

 

Pruderyjność pracowników hoteli z czasów PRL-u może teraz być dla nas śmieszna, ale wtedy to oni byli strażnikami moralności. Pokój dwuosobowy w hotelu mogło wynająć tylko małżeństwo. Para bez ślubu nie miała, co w nich liczyć na intymne spotkanie. Rozwiązanie z wynajęciem dwóch jednoosobowych pokoi i potajemne spotkanie się, w którymś z nich, przez parę kochanków nigdy nie gwarantowało spokojnego spędzenia upojnej nocy. Obsługa hotelu pilnie obserwowała czy jakiś Pan nie odwiedza jakieś Pani i czy wszyscy spędzają noc w tych pokojach, w których powinni.

 

Pierwszy pokaz striptizu w Polsce odbył się w 1957 w klubie „Stodoła”. Striptiz na stałe zagościł w lokalach w latach sześćdziesiątych. Striptizerkami były często młode matki, które pracowały wieczorem w klubach, by potem cały dzień móc poświęcać swym dzieciom.

 

Romanse znanych aktorów w czasach PRL-u poruszały wszystkich i były szeroko komentowane. Legendarne stały się przygody Zdzisława Maklakiewicza, który po pewnym castingu w Radomiu obudził się rano w łóżku sześćdziesięcioletniej suflerki z teatru kompletnie nie pamiętając jak się w nim znalazł. Czy pewien znany aktor, który przez godzinę na oczach dzieci w pewnym narciarskim kurorcie ganiał swą wybrankę po werandzie.

 

Studentki i fanki popularnych aktorów przychodziły pod teatry, aby okazać swoim idolom uwielbienie. Ofiarowywały im kwiatki i proponowały spędzenie z nimi nocy. Niektórzy chętnie korzystali z tych ofert.

W warszawskim SPATiF-ie, do którego portier wpuszczał tylko ładne studentki, aktorzy czy goście nie musieli specjalnie się strać o względy młodych kobiet. Spędzenie z którąś nocy było zawsze gwarantowane. One wiedziały, w jakim celu odwiedzają ten lokal.

 

W PRL-u choć milicja czy wojsko nie miała dobrej opinii, to jednak panowie w mundurach byli obiektem westchnień nie jednej z pań. Słynne powiedzenie „za mundurem panny sznurem” miało swoje pokrycie w rzeczywistości. To przed mundurowymi paniom drżały kolana.

 

Innym ciekawym zjawiskiem był bardzo łatwy dostęp do „miłości płatnej”. Panie lekkich obyczajów, czy te pracujące w ekskluzywnych hotelach dla zagranicznych gości, czy te, które spotykały się ze swymi klientami w tańszych lokalach, zawsze miały przy sobie podbitą przez lekarza książeczkę zapewniającą, że nie są nosicielkami żadnej wenerycznej choroby.

 

Opisywane przez Plucińskiego i Fillera w książce "Tylko dla mężczyzn" życie seksulane Polaków w PRL-u na pewno nie było nudne.

 



Komentarze (63)

Zostaw komentarz

Twój nick*

*[zobacz regulamin]